Gospodarka.rze.pl

Wyszukaj firme:


Lokomotywa za miliard dolarów
2008-03-04

Podkarpaciem jest zainteresowana potężna firma z branży inżynierii materiałowej, która chce u nas zainwestować miliard dolarów! To może być prawdziwa lokomotywa rozwoju, która będzie nas ciągnąć do przodu. Na razie bardzo tajemnicza

Na konferencji w Urzędzie Wojewódzkim w Rzeszowie Janusz Mikuła, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego, rozwiewał wątpliwości w sprawie metropolii. Właśnie trwają prace nad Koncepcją Przestrzennego Zagospodarowania Kraju, która będzie to systematyzować. Dokument ma być gotowy w czerwcu.

Lokomotywa za miliard dolarów

Rzeszów od dawna czeka na to, czy zostanie uznany za metropolię. Okazuje się, że decyzje w tej sprawie nie będą zapadały w Warszawie. W koncepcji przestrzennej zostaną tylko wyznaczone kryteria, które metropolie będą musiały spełniać.

- To, czy na Podkarpaciu powstanie rzeszowski obszar metropolitalny, będzie zależało od samorządów - wskazywał wiceminister Mikuła.

W praktyce to prezydent miasta wraz z burmistrzami, wójtami i starostami powinien się umówić w sprawie wyznaczenia obszaru metropolitalnego. Konkretne zapisy będą w wojewódzkiej koncepcji zagospodarowania, która zostanie przyjęta po czerwcu tego roku.

- Metropolia to sieć powiązań, wspólna logistyka, zarządzanie, wizja rozwoju. Taka metropolia będzie mogła ubiegać się o środki zarówno budżetowe, jak i unijne. Będzie mogła występować np. o pieniądze na wspólną komunikację zbiorową - mówił wiceminister Mikuła.

W konferencji uczestniczyli parlamentarzyści. Zbigniew Rynasiewicz, poseł PO i szef sejmowej komisji infrastruktury, dociekał, jak w MRR postrzegany jest region podkarpacki. Czy funkcjonuje w resorcie przekonanie, że trzeba promować tzw. lokomotywy rozwoju i mniejszą wagę przykładać do obszarów peryferyjnych.

Wiceminister: - To, czy staniecie się lokomotywą rozwoju, zależy od was. Tu, na Podkarpaciu, prawdziwą lokomotywą może być Dolina Lotnicza. Szykuje się wam też ogromna lokomotywa w branży inżynierii materiałowej. Jest inwestor, który chce u was zainwestować miliard dolarów. To gigantyczne przedsięwzięcie!

Rozpalił tymi słowami ciekawość, ale nie chciał zdradzić szczegółów. Wiadomo, że to inwestor zachodni, który jest zdeterminowany, by zainwestować w Polsce, a zwłaszcza na Podkarpaciu. Jego produkty byłyby wykorzystywane w wojskowości, lotnictwie, produkcji budowlanej. Plany firmy są na etapie uzgodnień w ministerstwach. Wojewoda podkarpacki Mirosław Karapyta powiedział "Gazecie": - O tych planach wiem od trzech miesięcy. Powiedział mi o nich premier. Ale nic nie mogę zdradzić.

A w Afryce nie ma problemu

Wiceminister Mikuła duży nacisk kładł na planowanie, na to, że trzeba mieć koncepcję rozwoju miast i regionu. A planując, trzeba brać pod uwagę unijne dyrektywy, a nawet zmiany klimatyczne.

Jego wystąpienie nie przypadło do gustu prezydentowi Rzeszowa. Tadeusz Ferenc krytykował to, że trzeba trzymać się wielu przepisów i barier, jak określił unijne dyrektywy. - Słyszymy: bo Natura [najprawdopodobniej chodzi o program Natura 2000, który wyznacza obszary chronione - przyp. red.], bo jeszcze coś tam. Przy takiej postawie nie ruszymy z żadną inwestycją! - mówił. Nie spodobało mu się też zastrzeżenie, by planować z uwzględnieniem zmian klimatycznych. - Cztery lata mieszkałem w Afryce. Tam są temperatury ponad 40 stopni i w miastach nic się nie dzieje - dał przykład. A zakończył tak: - Mnie wystąpienie pana ministra rozczarowało.

Wiceminister Mikuła nie pozostał dłużny: - Jak przy trwających wiele tygodni 40-stopniowych upałach zaczną panu ludzie mdleć w tych betonach, to pan zrozumie, dlaczego trzeba planować w oparciu o zmiany klimatyczne. Że trzeba w planach uwzględniać jak najwięcej zieleni, że muszą być odpowiednio duże zapasy wody. W myśleniu o mieście trzeba mieć jego wizję rozwoju, a nie budować "na dziś". Podam taki przykład: CK Austria budowała dworzec w Krakowie, który funkcjonował sto lat. Bo była wizja, była koncepcja. A dziś w miastach buduje się na chwilę, bez planu, bez wizji, byle zrobić - krytykował wiceminister.

Autostrada z rocznym poślizgiem

Przy okazji wyszło wczoraj na jaw, że proces budowy autostrad zostanie opóźniony. Wspomniał o tym poseł PSL-u Jan Bury. - Okazało się, że dyrektywy unijne mówiące o tym, że trzeba inwestycje drogowe wariantować, nie były przez poprzedni rząd brane pod uwagę. Trzeba to robić teraz, i np. autostrada na odcinku przebiegającym przez Podkarpacie będzie opóźniona o rok - alarmował poseł Bury.

Chodzi o to, że dla takiej inwestycji jak autostrada na etapie jej planowania trzeba przedstawić i uzgodnić kilka wariantów przebiegu. Do tej pory nie było to robione. Teraz trzeba dokumentacje uzupełniać. Dotyczy to całego kraju. Także Podkarpacia. Zapytaliśmy o to Wiesława Kaczora, dyrektora Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Rzeszowie. Potwierdził te informacje. Budowa autostrady na Podkarpaciu według dotychczasowych planów miała się rozpocząć w 2009 roku. Teraz trzeba przyjąć rok 2010. Budowa ma potrwać dwa lata.

Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów

Listopad 2017
N Pn Wt Śr Cz Pt So
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30